O ludziach, którzy udają życie!

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

www.mierzyn24.pl

Wszyscy zetknęliśmy się z przypadkami ludzi, którzy nagminnie kłamią. Wymyślają różne historyjki. Po co? Niektórzy po to, żeby poczuć się lepiej. Pokazać innym, że mają „wartościowe” życie, którym chcą się pochwalić. Tylko, że w tym wypadku nie ma o czym mówić, bo jest to czysta fikcja. I co wtedy? Każdy z nas potrafi odnaleźć ziarnko prawdy w opowieściach innych. Dlatego później w niektóre już od razu nie wierzymy, gdyż są po prostu groteskowe, nierealne lub abstrakcyjne. Jednak nie powinniśmy być źli na takich ludzi, gdyż nagminne kłamanie jest chorobą. Co wiecie o mitomani?

Sama zaczęłam szukać czy istnieje taki przypadek, iż człowiek może być patologicznym kłamcą i nie wiedzieć o czym z drugiej strony mówi. Okazuje się to prawdą. Ma to także swój termin medyczny, mianowicie zespół Delbrücka, mitomania, pseudologia. Zatajanie prawdy i opowiadanie zmyślonych historii są częścią życia tych ludzi. I jest to dla nich normalne! Przecież nie można postawić siebie w krzywym świetle, taka osoba jest nieomylna, piękna, bogata, zna odpowiedzi na każde pytanie. Życie jak z bajki. Zagłębiając się w taki stan rzeczy można mieć później problem z odróżnieniem fikcji od rzeczywistości. Mitomania objawia się u ludzi, którzy uwielbiają być w centrum uwagi. Chcą podwyższyć sobie rangę, aby ludzie z otoczenia byli zazdrośni o ich tryb życia. Niektórzy w te historyjki wierzą, bo chcą aby ktoś miał naprawdę „fajne” życie, bez zmartwień i niepotrzebnych problemów. Jednak większość podchodzi do tego w sposób sceptyczny i kwestionujący każde słowo. I o ile mitoman jest w stanie połapać się w swoich bajkach to ktoś, kto cierpi na pseudologię już nie za bardzo. W każdym razie mitomania nie jest groźna dla samego chorego, ale dla jego otoczenia już owszem. Bo przecież ile kłamstw jesteśmy w stanie znieść?

Kiedy wiemy, że mamy do czynienia z mitomanem?

  • Jego historie są zawsze bardziej interesujące i ciekawsze od naszych. Jego życie wydaję się wszystkim proste. Łatwo nawiązuje kontakty z otoczeniem.
  • Lubi siebie widzieć jako przywódcę grupy i zawsze otacza się ludźmi, którzy są gotowi (albo i nie) słuchać jego historyjek. Jest to osoba egocentryczna z przesadną pewnością siebie. Można powiedzieć, że  w naszym mniemaniu ich ego jest nawet większe niż powinno.
  • Ma bogate doświadczenie życiowe. Można powiedzieć, że przeszedł to samo, co większość ludzi na półkuli ziemskiej.
  • Kłamstwo zwalcza kłamstwem. Zmieniając pewne powiedzenia: Kłamstwo, kłamstwo i wszystko kłamstwo.
  • Gdy próbujesz skonfrontować jego historie jest szczerze oburzony naszą impertynencją.
  • Ich wzorzec moralny został poważnie skrzywdzony w dzieciństwie. Nigdy nie wymagało się od nich szczerej odpowiedzi.

print-it.disneyinternational.com

Natknęłam się już na kilku notorycznych kłamców. Z jednym miałam częsty kontakt, o innych słyszałam od przyjaciół, którzy także byli zbulwersowani. To jest takie robienie z ludzi idiotów, ile nam taka osoba może wcisnąć „kitu”. Im więcej słuchamy, tym więcej się zastanawiamy i przestajemy wierzyć w prawdziwość zdarzeń o jakich opowiada mitoman. Staramy się wówczas mieć jak najmniejszy kontakt z taką osobą. I w sumie ciężko w ogóle coś takiej osobie wytknąć! No cóż.. każda dziewczyna szuka księcia z bajki. I tak mamy penthouse, faceta z nieograniczonymi możliwościami, limuzyną, kasą i osiągnięciami. Może to by była i prawda, ale gdy słucha się opowieści o burzliwym związku na odległość zaczynamy w niego wątpić. Zwłaszcza jak jest tak bardzo irracjonalny. Większość ludzi nie przyjmuje komplementów, uważa siebie za mało atrakcyjnego bądź ciekawego. Słuchając mitomana na początku mamy wrażenie, że jednak ktoś, kto w naszym mniemaniu wcale nie jest lepszy od nas ma więcej szczęścia. Jednak z czasem dostrzegamy różnice, iż nasze życie jest prawdziwe- przez to wartościowsze, a tej osoby niekoniecznie.

Podsumowując patologicznych kłamców jest na świecie coraz więcej. Ważną rolę pełni funkcja wychowawcza w rodzinie i proces socjalizacji pierwotnej. Mimo wszystko, takich osób jest nam szkoda, ponieważ oni żyją w kłamstwie i w przeświadczeniu, że to jest dobre. Szukając przyczyn można brać pod uwagę niską samoocenę, przykre doświadczenia z przeszłości czy brak poczucia własnej wartości. Dlatego, aby to nadrobić i zniwelować po prostu kreują sobie świat niczym z bajki, bądź popularnego romansu. Chwilowy zachwyt publiczności pozwala im zapomnieć o problemach i tworzy pozorną bańkę szczęścia. Dla słuchaczy jest to trudne, bo zazwyczaj nikt z nas nie wie, co w takiej sytuacji zrobić. Jak zareagować na daną historię? Jedno jest pewne, jak chcemy ją sprawdzić jego historie stają się ciekawsze i bardziej groteskowe oraz osoba, która mogłaby potwierdzić prawdziwość niektórych słów jest nagle niedostępna. Nie wiadomo czy nawet psychiatra mógłby pomóc, gdyż to zaburzenie jest trudno zdiagnozować. Trzeba tylko czekać kiedy ta bańka pryśnie i obudzi swojego właściciela..

  29 comments for “O ludziach, którzy udają życie!

  1. ~Delfiniara
    22 września 2013 o 16:02

    Najlepszy artykuł ever!!!!
    No cóż, można tylko słuchać i a) udawać, że się w to wierzy, jednocześnie zadowalając taką osobę przeświadczoną o swoim wyrafinowaniu i wiarygodnością tworzonych bajek
    b) wchodzić w temat, próbując wyciągnąć jak najwięcej informacji – chyba o wiele trudnej jest na poczekaniu wymyślać kolejne bajki, łącząc je ze sobą i poprzednimi (zwykle taka osoba się zawiesza!) :P
    c) powiedzieć wprost, co się myśli.
    Echh… Szkoda, bo przecież lepiej jest powiedzieć prawdę swoim przyjaciołom, a nie chwalić się wszystkim i pozbywać prywatności, opowiadając o fałszywym życiu… Przecież nie trzeba dopuszczać do siebie każdego. Wystarczy zaufane grono ;) A po co kłamać ukochanym osobom? To tylko rani…
    Buźka! :*

  2. ~LoupGarou
    23 września 2013 o 13:33

    Nawet tu artykuł o polskim rządzie!?

    • autorka
      23 września 2013 o 15:03

      Nie widzę w moim artykule odniesienia do polskiego rządu, ale skoro taka jest Twoja interpretacja to chyba muszę go przeczytać jeszcze raz

  3. 23 września 2013 o 14:13

    niestety, w skrajnych przypadkach, nieleczona, osiąga poziom absurdu uniemożliwiając koegzystencje z osobą chorą… nie wiem, czy nawet jest możliwym, po przekroczeniu pewnego progu, osobę chorą już nawet nie wyleczyć z tej przypadłości, ale nauczyć, choćby w stopniu minimalnym, kontrolować własną przypadłość.

  4. ~a.m.
    23 września 2013 o 14:16

    Po przeczytaniu Twojego wpisu zrobiło mi się ogromnie smutno … Moja mama to taki nałogowy kłamca. Całe życie tak przeżyła, udając „hrabiankę”. Nie mogąc przeforsować swoich kłamstw skłóciła całą rodzinę i znajomych. W chwili gdy zrozumiała co zrobiła ze swoim i naszym życiem, gdy dotarło do niej, że publiczność się skończyła (uciekła!!) wpadła w alkoholizm. I tak wegetuje nie dopuszczając do siebie rzeczywistości.

    • autorka
      23 września 2013 o 15:01

      Niestety to nie od nas zależy jak się potoczy nasze życie.. Szkoda tylko, że czasami brakuje tej wewnętrznej siły, która wyprostowałaby to, co zostało nieźle poskręcane :/ Jedno jest pewne, nigdy nie powinniśmy zwątpić w takiego człowieka.

      • ~rysiuzklanu
        23 września 2013 o 17:10

        Nie od nas?!! A od kogo niby zależy nasze życie jak nie od Nas samych??!!!

        • autorka
          23 września 2013 o 17:23

          Wierzę w to, że każdy z nas jest na tym świecie w jakimś celu i to od nas zależy czy dokonamy właściwego wyboru i nie zmarnujemy danej nam szansy.

          • ~niki
            23 września 2013 o 18:55

            chyba sie gubisz w zeznaniach .nie od nas zależy jak się potoczy nasze życie ,
            wierze że jesteśmy stworzeni do jakiegos celu.
            nawruć sie i żyj zgodnie z pismem świętym a zobaczysz prawdiwe życie

  5. ~yenna
    23 września 2013 o 15:13

    Niektórzy kłamią tak po prostu, z przyzwyczajenia. Bo np. wyobrażali sobie różne wersje zdarzeń, różne możliwe reakcje i ich konsekwencje, a opowiadając wybrali losowo jedną z nich. Sama tak miałam gdzieś ok 12-14 roku życia. Robiłam to całkiem bezwiednie i przestałam, kiedy zdałam sobie z tego sprawę. Taki głupi nawyk, na szczęście opamiętałam się w porę i teraz zawsze się bardzo pilnuję, żeby nic nie ubarwiać.
    Przykre, że rodzice stosują „drobne kłamstwewka” jako sposób na wymuszenie na dziecku pożądanej przez siebie reakcji. Np. ostatino słyszałam, jak koledzy w pracy opowiadali sobie, że jak dziecko wpada w histerię, bo coś chce mieć, to mówią mu, że później dostanie coś innego w zamian, albo że to już czeka w domu. Bo dziecko głupie, i tak zapomni. Otóż nie zapomni. Ja do dziś pamiętam, że ojciec obiecał mi, gdy miałam lat kilka, że jeśli wyrzucę mój wypieszczony domek dla lalek, zrobiony z 2 kartonów, powyklejany mebelkami i tapetami z gazet (straszny śmieć jego zdaniem), to zrobi mi lepszy, z drewna. Jak łatwo się domyślić do tematu nigdy nie wrócil, a ja do dziś nie wierzę w żadne jego słowo (też jest nawykowym kłamczuchem, jak kilka razy opowiada jedną historię, przy różnych ludziach, to w zależności od naiwności słuchających ubarwia mniej lub bardziej), a lat mam już 28.
    Ale znałam też gorsze przypadki, osoby, które chyba wierzyły w swoje kłamstwa. Jedne chłopak kiedyś na spacerze opowiadał mi, że nigdy nie był nawet w knajpie X, gdy ja opowiadałam swoje przygody stamtąd. Ja niestety mam bardzo szczegółową pamięć. Jakiś rok później, kiedy już byłam jego dziewczyną opowiadał mi historyjki z czasów „kiedy się jeszcze nie znaliśmy i tyle chodziłem do knajpy X”. Hahaha. Wielka awantura no i związek za długo nie potrwał.
    Podsumowując – kłamczuchy to nie zawsze są osoby przekonane o własnej niesamowitej wartości i potrzebujące być w centrum uwagi, albo super zakompleksione pryszczole, co chcą sobie poprawić samopoczucie. Niektórzy po prostu robią to bezwiednie, bo np. wynieśli taką kulturę z domu, w końcu, skoro ojciec może mówić, co mu ślina na język przyniesie i potem „zapominać”, to dziecko to naśladuje, bo tak już działają dzieci, małpują rodziców. Mi się udało ocknąć i wyrwać z tego zaklętego kręgu, innym się nie udaje. Warto zwrócić uwagę, gdy się już człowiek w rolę rodzica sam wcieli, czy przypadkiem nie daje takiego przykładu swojemu dziecku, bo przecież ono nic nie pamięta, chodzi tylko o to, żeby odwrócić jego uwagę itp. itd.

    • autorka
      23 września 2013 o 15:23

      To prawda, należy być konsekwentnym w tym co robimy, bo może to nam później odnieść inny skutek niż byśmy chcieli. Kłamstwo niestety czasami przychodzi łatwiej niż prawda, a najgorzej jak zaczniemy się bawić w mówienie tylko półprawdy.

  6. ~144
    23 września 2013 o 16:20

    Ja też znam kilka takich przypadków,strasznie to smutne kiedy orientujemy się,że mamy do czynienia z notorycznym kłamcą,ale z doświadczenia wiem,że czasem warto otworzyć oczy takiej osobie i dać jej szansę by mogła wyprostować kilka spraw i żyć w rzeczywistym świecie.

    • autorka
      23 września 2013 o 16:30

      Każdy zasługuje na drugą szansę, dlatego nigdy nie powinniśmy się poddawać :)

  7. 23 września 2013 o 18:05

    jakbym czytała o mojej teściowej:)

    • ~zła synowa
      23 września 2013 o 22:38

      Ten artykuł traktuje również o mojej teściowej, jest okropna, fałszywa, kłamliwa a do tego hipokrytka i mitomanka właśnie. W moim oku drzazgę zobaczy a w swoim belki nie dostrzega.

  8. 23 września 2013 o 19:01

    Średnio ciekawy, aby nie skłamać – nudnawy …

    • autorka
      23 września 2013 o 19:08

      Wszystko jest kwestią gustu.

  9. ~HAHA
    24 września 2013 o 01:50

    To tak jak moja mama , jak się nie pomyli to prawdę powie :) co gorsza nauczyła tej paskudnej przypadłości mojego dziecięcia , jednej i drugiej nawet powieka nie drgnie jak łżą , ja dostaje szału . Tylko czasem jest tak że ludzie nie chcą usłyszeć prawdy ,karmią się kłamstwem ,bo tak łatwiej ? Wiem jedno ,i tak prędzej czy później PRAWDA dopada KŁAMCZUCHA :) jak ta oliwa ….. co na wierz wypływa , potem wstyd i obciach :)

  10. ~Zaskoczony
    24 września 2013 o 21:57

    A ja prawie nigdy nie kłamię-i co z tego,jak nikt mi nie wierzy-bo jak to tak można,takie proste ,nudne życie- no nie wierzę,itp.

  11. 25 września 2013 o 14:56

    Ilu ja spotkałam takich ludzi w swoim życiu z jednym nawet mieszkałam pod własnym dachem przez trzy lata i od tego momentu nauczyłam się,że takim ludziom nie wolno wierzyć i nie utrzymywać ich w takim przekonaniu,może wydawać się,że jestem podła,ale zawsze różne zmyślone historie ucinam i mówię,żeby ta osoba nie fantazjowała.Mój mąż pracuje z mitomanem i inni udają,że mu wierzą,nie jest fajne kiedy mąż przychodzi i mówi mi,że dziś znów usłyszał od niego historię,w której brakowało tylko smoków.Dopóki nikomu to nie szkodzi niech sobie fantazjują,ale ja nie toleruję kłamstw szkodzących innym.

    http://colubiedladzidzi.blog.pl/

  12. 3 października 2013 o 10:10

    Najgorsze w tym wszystkim jest to, że jest to narastający problem. Do tego coraz bardziej widoczny. Czasem z takich ludzi robi się te „gwiazdy internetu”, którzy z czasem chyba sami uwierzyli we własne kłamstwa. Najlepszym przykładem takiej gwiazdy jest pan Piotr Witczak zwany również Bonus BGC, który na swoim fanpage`u oraz filmikach na YT jedyne co mówi to kłamstwa, które wydaje mu się, że ludzie „łykają”. I przez te kłamstwa ta osoba jest jeszcze bardziej nakręcana do robienia głupich rzeczy oraz wymyślania coraz to nowych kłamstw. Niestety, ale w takich czasach przyszło nam żyć.

    • ~Aga
      22 lipca 2015 o 11:11

      Mam taką bratową przez drogę tzn jest też moją sąsiadką. Moje i rodziny życie zamienia w fikcję. Opowiada różne historie na nasz temat- 1 na 100 rzeczy jest prawdą. Wystarczy powiedzieć słowo o kimś a ona doda ich 10000- są to oszczerstwa. Bardzo nieprawdziwe- najgorsze jest to, że ktoś komu opowiada wierzy w to, bo jest bardzo dobra w tych swoich opowiastkach.Doszło już do tego, że skłóciła już pół najbliższej rodziny. Trzeba raczej zacząć ją traktować jak osobę chorą- może będzie nam wszystkim- skrzydzonym jej językiem i nienawiścią -lżej.

  13. ~Aga
    21 lipca 2015 o 19:28

    Mam taką sąsiadkę- niestety jest też moją bratową. Ja sama niedługo wyląduję przez nią na terapii- bo wszystko biorę zbyt dosłownie i cierpię. Ona już poróżniła braci( mojego i swojego męża). Wymyśla niestworzone historie i jak znajdzie słuchacza to jedno słowo na 100 jest prawdą. Tylko ona niestety gada na rodzinę i znajomych. Wszystkiego zazdrości a wmawia innym, że jej zazdroszczą. Dziecko wychowuje na egoistkę- we wszystkim musi być najlepsza, nawet nazwisko jej przeszkadza< bo jest na końcu a nie na początku listy. Ona moje i rodziny życie zamienia w koszmar. W listopadzie urodziła drugie dziecko- niestety martwe a kuzynka żywe miesiąc po niej. Jej 11 letnia córka powiedziała 8- letniej kuzynce, że to jej siostra powinna umrzeć.Najgorsze jest w tym wszystkim to, że nie nosili długo żałoby-2 m-ce po śmierci dziecka byli na 3 balach, a z siostrą, która ma żywe dziecko do dziś nie mają kontaktu. Najgorsze jest w tym to, że mąż jej wierzy, jest zajebista w tych kłamstwach. Cieszę się, że mogłam trochę wyrzucić z siebie- może mi ulży.

  14. ~Aga
    21 lipca 2015 o 20:58

    Mam taką sąsiadkę, która jest bratową mężą. Nieżle namieszała w moim życiu. Zawsze wydawało mi się, żeby tak się zachowywać to albo trzeba być bardzo złym człowiekiem, albo bardzo chorym. Niestety ludzie jej wierzą, gdyż jest bardzo dobra w kłamstwach. Może dzięki temu artykułowi spróbuję spojrzeć na nią, jak na chorego człowieka- nie będzie to łatwe, bo blizny zostają- a ja nie sądze, że ona zmieni się kiedyś. Przykre jest też to, że córkę 8-letnią wychowuje jakby na swojego klona.

    • ~autorka
      22 lipca 2015 o 20:50

      Cóż mogłabym Ci powiedzieć.. Dziękuje za te komentarze, które niewątpliwie wymagały od Ciebie odwagi. Człowiek zawsze stara się wszystko analizować, myśli, że może rzeczywiście przesadza albo daje się ponieść emocjom. Mitomani to ludzie bardzo nieszczęśliwi, wewnętrznie rozdarci. Nie zauważają kiedy przekraczają linię fikcji w rzeczywistości i nie patrzą przy tym na innych. Sieją nam w głowach spustoszenie. Nie jestem psychologiem, ale mogę stwierdzić z całą pewnością, że jesteś odważną i silną kobietą. Codziennie zmagasz się z człowiekiem, który stworzył swoją bańkę mydlaną kosztem innych. Niestety jest to sytuacja patowa i trudna, bo przez nią rozsypują się utworzone przez Ciebie więzi. Powiedz mężu, że jej współczujesz, bo tylko bardzo nieszczęśliwy człowiek może kłamstwem niszczyć życie innym oraz podcinać im skrzydła i tyle. Musi sam to zrozumieć i do tego dojść, a im więcej kłótni tym bardziej zamknie się na Twoje sugestie, ale nie poddawaj się! Pamiętaj, że raz zasiane ziarno zbiera swoje plony. Daj mu czas, niech pomyśli, porozmawia sam ze sobą. Pozwól mu zrozumieć coś, co dla niego jest abstrakcją i bądź dla niego opoką. :)
      P.S. Dziękuję za przypomnienie mi, że moje „młodzieńcze” dywagacje jednak miały sens i mimo, że były pokręcone, to ktoś je jednak czyta i pomaga mu w to odczuwaniu rzeczywistości a taki był mój cel kiedy zakładałam tego bloga. :)

  15. ~Kamila
    11 października 2016 o 02:43

    Aga, jak ja Ciebie rozumiem.W mojej miejscowości jest taka rodzina mitomanów. Zatracili rzeczywistość i fikcję. Skłócili sąsiadów ze sobą, opowiadając do każdego z osobna zmyślone historie, ukrywają prawdę. Okropne jest to, że długo nikt z nas na to nie wpadł bo wydawali się być wiarygodni. W ich mniemaniu to oni są najlepsi, mają na wszystko receptę – od najstarszej Babki, przez mieszkającą z nią córkę ,zięcia, dorosłe wnuki i nawet 4-letni wnuczek w tym rośnie. Ta rodzina osiągnęła mistrzostwo w kłamaniu i knuciu intryg wśród znajomych, rodziny i sąsiadów. To widać, że Panie namieszały w relacjach z własnymi córkami/ siostrami. Tam każdego wieczoru przy stole mają obrady – dosłownie – co komu namieszać. Uwielbiają przeglądać portale społecznościowe, co kto wstawił i cała rodzina tym żyje. Mimo, że mają kasę to są jeszcze chorobliwie zazdrośni o to co kto ma. Najstarszy chłopak i jego matka szczególnie obciążeni potrzebują zachwytu publiczności i go zdobywają na FB, sypiąc groszem na imprezach, lansując się autem (Lol) etc. Rozmowa z nimi to ciąg opowieści o kimś jaki jest głupi a oni zaradni. OK niech się lansuje ale niech żyje swoim życiem. Dorosłych obśmiewa w oczy, „podpuszcza”na kogoś a jak coś niepomyśli to z rękoma ( jak ojciec jego). I wierzy, że ma złoty środek na wszystko. Matka ich ma straszną chwiejność nastrojów, ta intrygantka zawsze namiesza ale w „białych rękawiczkach” Bezradność sąsiadów ? – już nie- oni zostali rozgryzieni – to choroba i lepiej się nie zbliżać. Już nie z nami te numery. Artykuł rewelacyjny – odzwierciedla tych mitomanów.

  16. ~Ala
    16 października 2016 o 03:55

    Nie najnowszy ale rewelacyjny artykuł. Tak małą mamy wiedzę o chorobach i zaburzeniach psychicznych. Przy życiu trzyma ich patologiczne kłamstwo. Jeśli Babcia ma problemy psychiczne to może zniszczyć życie swoim córkom, swoim wnukom i prawnukom nawet. Mamy coś w sobie, że wierzymy babciom jako ostojom spokoju- bzdura – one manipulują wnukami przeciw własnym dzieciom. A więc wpędzają wnuki w problem odnalezienia własnej osobowośc i burzą związki rodzinne ich dzieci. A młodego człowieka łatwo zmanipulować, zwłaszcza jak sypnie się groszem. U moich znajomych tak było. Przez kłamstwa babka nakręciła całą spiralę nieszczęść swoich córek. Nie pomagała wychowywać jak były wnuki małe, tylko jak urosły zaczęła nakręcać przeciw matce czyli swojej córce. Po cichu dawała pieniądze i negowała wszystko co jej córka robi. A z drugiej strony jak wnuczki wyszły to obgadywała je do kogo się dało. Szkoda mi tej córki i jej rodziny bo to tacy porządni i normalni ludzie. Gdy córka była w szpitalu na kilku operacjach to powiedziała ludziom, że udaje bo nic jej nie jest. Kłamie babsko na każdym kroku i do każdego a najmłodsza i jej dzieci odziedziczyli jej kłamliwość i obłudę.

  17. ~Gaga
    17 października 2016 o 20:27

    Zaczerpnęłam to z jednego z portali psychologicznych „Uświadomienie sobie, jakimi technikami posługują się toksyczni ludzie jest pierwszym krokiem do tego, by zrozumieć wreszcie, że relacja, w której pozostajesz to trucizna regularnie przez ciebie zażywana. Drugim krokiem na drodze do uzdrowienia – siebie – to zerwać z toksycznymi” Przebywając z takimi patologicznymi kłamcami zaburzamy swoją osobowość, relacje z najbliższą rodziną (brat, siostra)

  18. ~Kinga
    27 października 2016 o 03:31

    Ja długo żyłam pod wpływem mitomanów – rodziny mojej Mamy. Dzisiaj mam 28 lat i zdałam sobie sprawę ile moja Mama przeze mnie wylała łez. Kiedy jeszcze w szkole robiłam irracjonalne rzeczy ona tłumaczyła mi o moim zachowaniu a czasem wypłakiwała to i szukała wsparcia u swojej Matki. Jaki był efekt ? Moja Babcia i ciotka zamiast wspierać ją to dolewały oliwy do ognia. Przekazywały mi informacje przetworzone, nieprawdziwe i często całkiem przez nie zmyślone. Nakręcały mnie przeciwko moim rodzicom. Dlaczego ? One same nigdy nie skończyły nic więcej poza szkołą zasadniczą. Moja Mama to inteligentna i pracowita osoba – skończyła studia, obroniła doktorat.( u nich zazdrość patologiczna o wszystko ) Tamta rodzina za plecami opowiada wymyślone historie o naszym życiu. Fakt, że kiedyś kręciło mnie ich życie bo u nich ciągle coś się dzieje ( z awanturami domowymi włącznie) Dzisiaj już nie wiem kto tam bardziej kłamie – są mistrzami manipulacji między rodziną, sąsiadami i znajomymi. W ich mniemaniu na wszystko mają lekarstwo, znają się na wszystkim i są najmądrzejsi. Jeszcze kilka lat temu jak „bieda u nich piszczała” mieli odrobinę pokory, a obecnie jak zdobyli trochę pieniędzy dyktują kto co ma zrobić i jak ma żyć. Ich ciekawość i może ciekawskość sięga zenitu. Krytykują wszystko i wszystkich. Wreszcie dotarło to do mnie. Zbyt małą wiedzę miałam a może młodzieńcze humory nie pozwalały trzeźwo i rozsądnie na to spojrzeć.

Odpowiedz na „~yennaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×